Ja właśnie sobie pomyślałem, że posiadanie certyfikatów moskiewskiego Instytutu Puszkina Русский язык в международном туристском бизнесе czy Русский язык в деловом общении dobrze wyglądałoby w CV początkującego tłumacza
Wiesz, ja troszkę nie dowierzam temu certyfikatowi, bo mam koleżankę, która była przez pól roku w Moskwie, oczywisie w tym czasie zrobiła certyfikat na najwyższym poziomie i chwaliła się nim na prawo i lewo i co w efekcie? Często pyta mnie o tak banalne rzeczy, że szok. Np. jak jest gospodarka po rosyjsku, przedsiębiorstwo czy umowa o pracę... no ale cóż, ona ma certyfikat biznesowy...
U mnie np. kurs na certyfikat z jezyka biznesu byl przeprowazany jakby w ramach zajec na uczelni... tzn. program studiow pokrywal sie z tematyka kursu

Mam certyfikat zrobiony i powiem szczerze, ze na podstawie doswiadczen kolegi z roku, ktory byl w Puszkinie przez pol roku moge stwierdzic, ze o wiele trudniej jest zdac ow certyfikat w Polsce. Jednakowoz pragne zauwazyc, ze jak do tej pory, nikt mnie nie pytal czy posiadam taki certyfikat. Sa to dla mnie samej dodatkowe kwalifikacje.
Kasiu, nie przejmuj sie kolezanka. Jej niewiedza kiedys zakasuje ja sama w momencie, kiedy szef zleci jej tlumaczenie spotkania na przyklad. Takie rzeczy zawsze podlegaja weryfikacji. Predzej czy pozniej

Marcinie, ksiegarnia rosyjska w Krakowie przynajmniej jak dla mnie, nie jest miejscem absolutnie atrakcyjnym ani pod wzgledem asortymentu, ani tym bardziej cenowym. Ilekroc tam ide z zalozeniem, ze NAPEWNO tym razem cos kupie, to wychodze z niczym. Gdzies mialam adres internetowej ksiegarni rosyjskiej. Jak znajde, to wrzuce.
Ze swojej strony moge Ci powiedziec, ze swietnym sposobem wdrazania sie w tlumaczenia ustne jest wlasnie praca jako przewodnik.
