1. Nie ustosunkowałaś się do wypowiedzi na temat mojego postu (gdzie to niby ja piszę, że wiki jest głównym źródłem wiedzy).
2. Nie napisano, iż jest to źródło niezbędne, tak więc mamy tu do czynienia z nadgorliwą interpretacją. Ja to rozumiem, tak, że google i wiki są traktowane jako dobre ułatwienie.
Przykład. Muszę sprawdzić nazwę X, która jest w Chinach, mam wątpliwości, czy autor się nie pomylił. Co powinnam zrobić, jeżeli nie znajdę nazwy w swoim atlasie?
1.
-Przygotować się do wyjścia z domu: 10 min
-Wyjść z domu, przygotować auto: 10 min
-Jechać do biblioteki wojewódzkiej: 30 min
-Szukać miejsca do parkowania: 15 min
-Dojść do biblioteki: 10 min
-Poczekać na wolne stanowisko komputerowe: 10 min
-Przeszukać bazę danych, dokonać zamówienia: 10 min
-Czekać na dostarczenie książki z magazynu: 30 min
-Stać w kolejce: 10 min
-Dojść do auta: 10 min
-Wrócić do domu: 30 min
Co nam daje: 2 godziny 55 minut.
2.
Zadzwonić do znajomego geografa, który obieca, że jak będzie w szkolnej bibliotece to sprawdzi, bo w jego atlasie takiej nazwy nie ma
Co nam daje- 24 godziny
3.
Skontaktować się z Wydawnictwem, prosić o podanie namiarów na autora. Wydawnictwo kontaktuje się z Wydawnictwem pierwszym. Wydawnictwo kontaktuje się ze swoim autorem.
Co nam daje ponad 24 godziny. Pod warunkiem, że autor żyje.
4.
Rzucić to tłumaczenie. Skoro nie znam nazwy większej wiochy w Chinach, to nie jestem kompetentna.
(5.
Nie skorzystam z pomocy na BFT, gdyż jest to korzystanie z zasobów Internetowych i tak naprawdę nie wiem, czy wszechwiedzący tłumacz z brodą nie jest przypadkiem Wojtkiem mającym lat 12 i znudzony kontaktami z Anią zaczął podszywać się pod tłumacza.)
Chyba wolę google i wiki. Bo tak stosunkowo szybko dotarłam do kilku szczegółowych map, sprawdziłam, że autor walnął solidne literówki, że nazwa podana przez niego nie istnieje, a wydarzenie o którym pisał miało miejsce w mieścinie zidentyfikowanej przeze mnie.
Nie mam zamiaru umierać za tradycję. Szukam dobrych rozwiązań.